Cierpienia poety (satyra)

Aby życiu nadać smak
i sercu podniety...
By przy okazji
(przez chwilę)
przejść do historii...
Rośnie na drożdżach
pięciotysięczny
wiersz poety.
Wzrok ma dziki
i nieprzytomny!

Tematy
rok temu
się wyczerpały.
Pisze więc
trzechsetny wiersz
od nowa.
Wszystkie pióra
się połamały...
Palący się komputer
strażak musiał ratować!

Trzeszczy klawiatura
pod azbestem...
Płonące palce
stanowią zagrożenie.
Życie stało się już
nonsensem.
A on nadal
w edytorze
coś klepie.

Przekroczył myślą
barierę światła.
Puls dawno
przekroczył
poziomy zawałowe.
Na szczęście
w domu
elektryka siadła.
Usłyszał też: kochanie!
Łóżko gotowe!

To go
od śmierci pewnej
uratowało!
Żonę przestała boleć głowa
i dostała chęci na amory.
Niewiele potem
z prestiżu poety
pozostało...
Miał za to
rozkoszne
wieczory!


Oskar Wizard


Czytany: 106 razy

R E K L A M A

=>