* * *

Za krawędzią wszystkich dni, miesięcy
odpadłeś zamknięty w biały krąg.
Brodzisz przez świat spłowiały, brzęczysz
u szyb nabrzmiały jak bąk.

Pory roku są wszystkie naraz,
spływające przez smutek szyb,
widać wiadukt, drzewo, garaż
jak uschnięte liście lip.

Znów nie wrócę, tak brnę coraz dalej,
w gorączkowy koronkowy motyw,
kiedy słychać jadące beze mnie śpiewne,
smukłe widma lokomotyw.



Czytany: 1067 razy

R E K L A M A

=>