Święta bożonarodzeniowe 2017 w stajni


Po Wigilii, spędzonej w gronie rodzinnym z dziećmi, udaliśmy się z córeczką do stajni.
Najstarsza córka Dominika jest właścicielką stajni Goldenhorse w Myszkowie, woj. śląskie.
Osiem koni powitało nas z niecierpliwością.
Najpierw dostały owies w wiaderkach. Po upływie pewnego czasu łapczywie wyskrobały jego resztki.
Po otwarciu boksów konie zostały wypuszczone na padok. Tam mogły się wybiegać.
Córeczka łopatą wyrzuciła nawóz na taczkę i wywiozła go do pustego oddzielnego boksu, gdzie jest magazynowany.
Ja – czyli jej tata - pościeliłem boksy słomą. Wspólnie roznieśliśmy wiadra ze świeżą wodą do boksów. Następnie Dominika zaniosła do każdego boksu na widłach siano.
Ja – czyli tata - posprzątałem miotłą podłogę.
Następnie wyszczotkowaliśmy wszystkie nasze osiem koni.
Po południu przyjechała na jazdę amazonka z Czeladzi Oliwia.
Dominika ćwiczyła z nią skoki przez przeszkody.
W skokach brał udział Sherk- han - biały wałach, oraz Azyl – samiec Alfa w naszym stadzie.
- Tato przytrzymaj Azyla.
Bestia jest narowista , waży 700 kg, potrafi znienacka dotkliwie pokąsać.
I tak się stało.
Trzymałem lejce. Byłem ubrany w wojskowa panterkę. Koń znał mój ubiór w stajni.
Olbrzymim łbem zepchnął mi z głowy wojskową czapkę i sięgnął zębami do mojego karku.
Poczułem skubnięcie.
- No ty. Uspokój się. Zaraz będziesz jeździć z panią a to lubisz.
Nawet nie zareagował - a wiem, bo mam doświadczenie w pracy z końmi - że doskonale mnie zrozumiał.
Mało z tego. Całym swoim ciężarem stanął mi na śródstopie prawej nogi. Błyskawicznie ją wyszarpnąłem spod jego kopyta.
Na padoku szalał jak mały czołg. Wszystkie przeszkody brał bez namysłu w tempie na cztery.

Czytany: 93 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: