Podryw na nieogolonego ryja


Za oknem wstawał blady świt.
Pasma mgły pieściły moją nieogoloną fizys.
Aaaa...
Zimno psiakostka. Parę skłonów wychudzonego tulowiszcza i do…
Właśnie. Do czego? Bo roboty w moim wieku to i tak nie uświadczysz.
Kieszenie dziurawe. Może da się wyskrobać parę złociszów na kacora.
Zaraz zaraz. Czy to nie dzisiaj miałem pójść do banku po …
Cholewcia.
Mózg pękał po wczorajszej imprezie. Chata wolna bom wdowiec a procenty miałem jeszcze w barku.
Kumple tylko czekali na imprę. No i mieli ją.
Po co golić i tak zarośniętego ryja? Po chole*ę!,
acha, tam w okienku, na stanowisku pierwszym, namierzyłem cudowne zjawisko. Mężatusia – paluszki lizać.
Najpierw chlapnę po kielichu.
Brrrr…
Zatrzęsło mną. Ale wiedziałem , jak sobie walnę setę, to jestem...całkiem jeszcze sprawniusi.
Tylko jak ją dorwać sam na sam?
Do dzieła więc.
Trzęsiączkę mam, ale przeżyję..
- Zosieńko szanowna. Co za rączki jak aksamit. A jak paluszki biegają po klawiaturze. Jak nie przymierzając u Paganiniego…
- Świntuch , fe!
- Słabo mi – wyjąkałem. Ma pani taki fajny oszklony kantorek . No i ze sprzętem..
Kompik, praleczka licząca banknociki i….drukareczka…
- Żle się pan czuje?
- Szczególnie na widoku – tak. Ci ludziska po prostu mnie wkurzają.
- Panie Januszu. Co pan mi proponuje?
- Nic takiego złego. I tu jęzor stanął mi kołkiem. Nieogolony ryj zachiochotał drwiąco.
A widok miala zjawiskowy Zwłaszcza figurka . Po prostu palce lizać… Nóżka smukła , pierś powabna, i ... Zapach perfum Diora.
Numerek teraz w tym kantorku odpływał w siną dal.
Siedzę więc na krześle. Nieco chwiejnie , bo wzrok mam mętny.
A kiedy biorę odliczoną już kwotę mojej emerytury i zamierzam ja wsunąć w przegródkę portfela , banknoty po podpisaniu wydruku wylatują mi na podłogę.
- Pomogę pozbierać – wyjąkała.
I...trzask…
Nasze głowy się zderzają jak dwa pociągi ekspresowe. Po podrywie mam nie tylko nieogolonego ryja , ale i podpuchnęte oczęta.

Czytany: 172 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: