Po północy.


Noc rozkwita
gwiazdami na niebie.
Trwa cisza syta i upojna.
Tulą się ostatni raz
kochankowie do siebie.
Pora to senna i spokojna.

W taki właśnie czas
nadpływają znikąd wiersze.
A każdy coś ważnego
ma do powiedzenia.
Nad ranem poeta
zaśnie wreszcie.
Jego notes
utworami się wypełnia.

Lecz nawet sen
od wierszy nie uchroni.
O brzasku
znów nadciągną
stadami.
Poeta do pisania
duszę pogoni.
Gdyż są jego miłością
i wielkimi radościami.


Oskar Wizard


Czytany: 87 razy

=>
Wierszy tego autora: