Szept jesienny




Szept jesienny się rozrósł
w mgłę zaplatał się srebrną
gdy świt skrawkiem koloru
przez horyzont chciał przebrnąć

zaróżowił zazłocił
w niecierpliwym porywie
zbudził ze snu nadzieję
krokiem lekkim w dzień przybiegł

bo ta jesień jest jeszcze
pieszczot ciepła spragniona
sieje jasność w spojrzenia
magią barw głośno woła

jeszcze wiatr pozawodzi
wniesie szarość samotną
ponamarszcza kałuże
deszczu uraczy chłostą

ale teraz pozwala
złowić uśmiech pogodny
w świetlistości zagubić
barw paletą myśl ognić

Czytany: 387 razy

=>
Wierszy tego autora: