=>

***(na słońca czekam nieustannie)




na słońca czekam nieustannie
może na jedną chwilę zerknie
rumieńcem spłonie da znać blaskiem
obłok przystroi pozłociście

słońce jak dobre słowo – leczy
dźwiga z otchłani myśli smutne
milczy choć tyle w nim jest wiedzy
nadziei światłem wnika w pustkę

jest szczere do zachodu westchnień
nic nie narzuca nic nie gani
muśnięciem lekkim się uśmiechnie
do spraw codziennych magię wprosi

gdy widzę jak rozkwita rankiem
pod witraż kładzie złotą postać
myśl uporczywa we mnie krąży
jak słońcu się odwdzięczyć można