parafraza płomyczka


wiosną zasadziłem
lubczyk na balkonie
rankiem się syciłem
jego mocną wonią

nocą całowałem
szorstki skrawek kołdry
o tobie myślałem
nie byłem cię godny

włos miałem zjeżony
od nadmiaru marzeń
dziś miraż skończony
wraz z łzami na twarzy

odległość zabiła
nawet półzmierzch cudny
szczęście się skończyło
było takie złudne

Czytany: 49 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: