Skwarno...


niebo rozbłysło
żarem ognistego pieca
jak wosk się topię
goreję jak świeca
wargi spierzchnięte
pożądają wilgoci
pieszczoty deszczu
kropelkowej dobroci

zdejmuję bluzę
rozrywam koszulę
przyjdź do mnie ulgo
szepczę najczulej
niech mnie obejmie
deszcz tańcem rozkoszy
bo jeśli nie
potrzebować będę
dla siebie noszy


Oskar Wizard


Czytany: 37 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: