=>

Wsparcie...


Gdy wśród kretowisk życia
padałem na kolana...
Kiedy ogniem demonicznym
niebo płonęło.
Kto jak nie Ty,
podał mi rękę
z samego rana?
Na czyich dłoniach
bezsilne moje ciało
spoczęło?

Bywają noce,
w których
spadają gwiazd konstelacje...
Są takie dni,
pełne zimnego milczenia...
Lecz żyłem wciąż,
czując Twoją
zmysłową adorację.
I znów słońcem
rozkwitała
moja Ziemia.


Oskar Wizard