Szpital.


zbyt często
jest to
ostatnia deska ratunku
krawędź życia
nadzieja
na pograniczu rozpaczy
ostatnie westchnienie
niknący puls

kara za nieuwagę
brak wyobraźni
pojawienie się
w złym miejscu
o złej porze

(nigdy jednak
nie wiadomo
gdzie są te dobre
miejsca i pory dnia)

lub wprost przeciwnie
odwaga
by coś w sobie poprawić
oszukać czas
i przeznaczenie

myślałem
że szpital
pachnie lizolem

wcale nie

ma zapach
strachu
i lęku pierwotnego

jak dobrze
że byłem tu
tylko gościem


Oskar Wizard

Czytany: 48 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: