Chcę bardzo




Wygładzić zmarszczki chcę wątpliwości,
szybować ponad codzienną drogą,
bo wszystko krzyczy we mnie bezgłośnie,
widoczność kradnie, mrok sensu drążąc.

Czy niespełnienie, tego przyczyną,
brak ramion, w których z ufnością można,
zapaść w przyjazną przestrzeń oddechu,
słodycz poręczy nieba rozpoznać?

Ubieram siłę w purpurę maków,
od wiosny biorę wiatr, który w żagle
splata to wszystko, co ciepłem dźwięczy,
pozwala na śpiew marzeń i pragnień.

Nie chcę upadać, patrzeć, jak słońce
w prześwitach zmienia barwy odcieni,
korowód zsyła myśli niechcianych,
za rogiem stara się lęk rozniecić.

Niechaj seledyn z kropelek rosy,
rozmyje kręgi myśli starganej,
tak, aby spojrzeć pogodnie wokół,
kiedy zapuka kolejny ranek.

Czytany: 66 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: