trudno mi się oprzeć




trudno mi się oprzeć makowej czerwieni
co wśród traw zieleni dumna w swym żywiole
stoi niczym żywa pochodnia radości
zanim czas natrętny nie każe jej polec

zna werble półcieni ciszę tuż przed świtem
gdy jeszcze śpiew ptaków nie budzi nikogo
szczelną ciemność nocy głębię pieszczot deszczu
w słodkiej treści marzeń nieograniczoność

a jeszcze do tego ciepłą przylgność wiatru
rozszeptanie wokół źdźbeł traw świerszczy granie
i to co unosi pod obłoki nieba
- w słonecznych promieniach płatków zwiewny balet

Czytany: 83 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: