jak najtkliwiej ...




Wiersz, jak najtkliwiej dzisiaj zaczynam.
Nie chcę pogrążać go w smutnym słowie,
więc niechaj nutą majową śpiewa.
Ot, tak jak śpiewał szary w bzach słowik.

W alejach czasu, zielonym cieniem,
przetrze przymglone od snu źrenice
i w półzłociste krawędzie wkreśli
niespostrzeżenie fluid z zachwytem.

Niech złotą baśnią oprzędzie myśli,
zjawi się z ciepłem, świeżością brzasku,
w niebo się wzbije błękitem czystym.
Będzie dla serca, nie dla oklasków.

Czytany: 249 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: