Przychyl Panie *





Poszerzam zawsze brzegi swoich myśli,
bo ujrzeć uśmiech jest tak miło przecież.
Kolor wyrasta z myśli oraz serca
i nic nie zmieni tego w naszym świecie.

W każdorazowej dawce dnia potrzeba
szelestu ciepła, by łagodzić kształty,
ciężaru nie czuć, łzy, co właśnie spływa
i czuć nadzieją wiele dróg otwartych.

Ja umiem ugiąć, jak wielbłąd kolana
i szeptem mówić, chociaż wszystko krzyczy,
miód nieba sączyć i karmić błękitem,
drążąc miłością kamień ciągle przy tym.

Przychyl, więc Panie, płomienie czułości
i daj mi siłę, by radości sprostać.
Daruj, raz jeszcze, szczęścia lotne skrzydła,
by mogło wołać wszystko we mnie „wiosna”.

Czytany: 116 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: