Choć szaro, mglisto




Choć szaro, mglisto – spływa spokój,
na kroplach deszczu, wiatru skrzydłach.
Z miejsc takich, w których nie ma granic,
świerszcz serenadą lata błyska,

rozpiera się na czystych kartkach,
gdzieś w zagubionych słowach wiersza.
Unosząc tęsknie ślad uśmiechu,
czułość, istnieniem ciepła zwiększam.

To, jaki w sobie pejzaż noszę,
zależy przecież dziś ode mnie,
więc nie pozbawiam go nadziei
i tego, co jest wokół piękne.

Chwytam wraz z źdźbłami traw zrudziałych,
ulotność chwili, krawędź baśni.
Stula kroplami deszcz o szyby
a we mnie z każdą chwilą, jaśniej.

Nie, nie wyrzeknę się emocji,
pragnień zbudzonych serca biciem.
Niech pachną we mnie kwiaty wiśni.
W wiosny zapachu płynie siła.

I niech ta wiosna, będzie we mnie,
pulsuje mnoży dni dojrzałość,
odmienia czułość nieustannie,
przez ziarno serca, dobę całą.

Czytany: 209 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: