CĂłrka Cerery

[I]
Przez miedzę, która podobna do szlaków
Różnych kolorów - miedzą złotym kłosem
Tyś szła owieczka, białością i losem
Podobna owcy śród kłosów i maków.

Wtem Pluton ogniem wylatując z krzaków
Porywa cię w ręce i uniosł do piekła,
Córko Cerery - a tyś nic nie rzekła,
Weselił się gwałt i wrzask nocnych ptaków.

Jakaż ci teraz cudotworcza siła
Porwie i znowu cudownie przemieni
W córkę święcącą kłosów i promieni,

Kiedyś ty - piekłu jak miesiąc świeciła
I tam, gdzie ludzie jedem są żywieni,
Tyś nie umarła - lecz jadła - i żyła.

[II]
Patrząc w twe oczy i w księgę twych losów,
Pojąłem czemu Pluton niegdyś chwycił
I żądze swoje ogniste nasycił
Córką Cerery - onej bożki kłosów -

Wienczoną makiem, ludy cię połosów
Królową swoją piekielną uczuły,
Płacz cię nie zbawił - jady nie otruły,
Ogień się nie jął twych zimnych włosów.

Pluton cię kochał - boś mu w dom książęcy
Zarażającej miłości nie wniosła,
A nad ogień go nie kochałaś więcej...

Więc ci zaufał, i użył na posła.
A matce oddał cię na sześć miesięcy,
Abyś piekielne w domu jajo - zniosła.



Czytany: 2263 razy

R E K L A M A

=>