Proszę Ciebie, Panie




O przyjazną falę, proszę Ciebie, Panie,
z błękitną nadzieją wpiętą co dzień w myśli,
z okruszyną ciepła, pomimo jesieni,
z radą, jak pokonać zdarzeń bieg kapryśny.

Rzeczywistość nie jest rzetelnym obrońcom,
unieważnia często ślad wzruszeń i piękna,
sprawia, że lęk rośnie, utajając czułość,
ze słownika „kocham” bezwzględnie wykreśla.

A przecież czuć zachwyt, dzielić go z kimś bliskim,
ogłaszać, jak blisko jest dłoniom do słońca,
jest serca pragnieniem, bez względu na lata,
o zdrowiu, radości i szczęściu przesądza.

Czytany: 145 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: