przytulam słowem




pod płaszczem purpury
i w zasięgu złota
idę z dobrą chwilą,
otwierając wrota

spadających szeptów
ukłonów na wietrze
wypełniam błękitem
czas, porę i przestrzeń

by nam pozwoliły
dosięgnąć zieleni
gdzie wśród łąk falistych
mak wita czerwienią

i świeci porankiem
i serc uniesieniem
gdy ja ciepłym słowem
tulę jak promieniem…

Czytany: 247 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: