Panienka




Cztery kąty
i pies piąty.
Północ powoli się skrada.
Mrok w kącie koszmar opowiada.
Opadają senne i ciężkie powieki.
Lecz jak wejść do sennych marzeń rzeki?
Zwłaszcza, gdy jestem samotny.
I do miłosnych przytuleń ochotny.
Pies patrzy się jak na idiotę.
Chowam pod pierzynę miłosną ochotę.
Takie to właśnie są nocne udręki...
Gdy nie ma przy mnie mojej panienki.


Oskar Wizard

Czytany: 277 razy

=>
Wierszy tego autora: