wyrozumiałością szacuj




roztańczony słońca promień
wzrok i serce czarem kusi
i schylając dzień purpurą
splata w delikatny muślin

finezyjnym kształtem biegnąc
przez gałęzie nagie teraz
niecierpliwość łagodnością
ciepła nurtem poprzecierać

w takiej chwili prawdy szukam
która jest i nie wyblakła
mimo codzienności szarej
pragnę ciągle blasku światła

wiarą spada przeświadczenie
uwolnione z kadzi czasu
że krawędzie ostre życia
wyrozumiałością szacuj

Czytany: 126 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: