chwila... (przyszła znikąd nieproszona)




przyszła znikąd nieproszona
wzięła czule mnie w ramiona
zaszeptała głosem miłym
chciała dodać więcej siły

szybko przedrzeć się przez ciemność
z ciepłem stanąć tuż przede mną
tak by dźwięku nie rozproszyć
jasnym światłem przetrzeć oczy

pomóc wznieść się kształty dobrać
słodkich marzeń rozpiąć obraz
ona przecież mi pozwoli
znaleźć czasu złoty połysk

Czytany: 233 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: