=>

stosy słów




przesypuję zużyte słowa z kąta w kąt
nie odnajdzie ich mrok ociemniały
kiedyś zaprzątały moją głowę
wczoraj ważne dzisiaj chyba banały

przesypuję już tak wieczór cały
a one jak milczały tak milczą
nie chcą z siebie czegoś wykrzesać
zadowalają się ciemności ciszą

śpi znużony czekaniem pokój
ja jego znużeniem się karmię
słowa słowa już stosy słów
na moich nie zarobią drukarnie

kiedyś dumne ze swojego istnienia
teraz tylko łza gardło ściska
brylowały na wielu stronach
chyba już dla nich tylko banicja