Ballada o brzuchatych mężczyznach





Wpierw jego brzuch
wkracza dostojnie.
Potem wchodzi
zadowolony z siebie
mężczyzna.
Sączy piwsko
za piwskiem
upojnie...
Czeka golonka,
smalec i dziczyzna.

Na głowie
jakiś niedobity włos
się słania.
A pod przekrwionymi oczami
wielkie wory.
To wszystko od lenistwa
i ciągłego chlania.
Wciąż śpiewa:
be happy don't wory!

Dawno by cię rzuciła żona
gdybyś dobrze nie zarabiał.
To samo zresztą zrobiłyby
twoje trzy kochanki.
Jak dawno temu
widziałeś zza brzucha
nabiał?
Utopiłeś swój wygląd
na dnie pijackiej szklanki.

Zastanów się,
przydałaby ci się
odrobinka sportu.
Wystarczy rower,
siłownia, pływanie...
Wchodziłbyś do domu
jak piękny żaglowiec
do portu.
I jakież piękne
byłoby wtedy kochanie!


Oskar Wizard



Czytany: 689 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: