Świt (Trudno czasem)




Trudno czasem znaleźć słowa,
by opisać to, czym niebo
chce wypełnić pierwsze chwile,
gdy świt ton poddaje śpiewom.

Promień słońca wstaje lekko.
Delikatną wpływa smugą.
Zaraz po niej są następne,
zachwycając barw żeglugą.

Niebo staje się poezją,
jakąś grą miłosnej pieśni,
co potrafi tajną struną,
wyczarować czułość w treści.

Już zagrały ametysty,
szafir dopożycza głębi
a w przełęczach z fioletami,
róż z purpurą złoto nęcić.

Myśl nabrzmiała pragnieniami
lekko wbiega w barw labirynt,
tylko czekać aż pąk nocy,
światłem płatki w dzień rozchyli.

Ufam, że blask roziskrzony,
nieść nam będzie uśmiech ciepły
i znajdziemy to, co ważne,
bo dzień dobro udostępni.

Czytany: 162 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: