aż po horyzont




aż po horyzont stokrotkowo
w szatach odświętnych łąka stoi
zieleń przeplata biel i złoto
lecz nie czuć wcale monotonii

patrzę z zachwytem gdy się budzi
i choć to chwila bezimienna
nad którą przejdę krokiem spiesznym
w myślach zapiszę nutę śpiewną

to tak jak gdyby ktoś zawiesił
w przeręblach czasu sznur nadziei
i pomógł przylgnąć do dnia cichym
westchnieniem licząc po kolei

te wszystkie ślady zapisane
na niebie ziemi i w powietrzu
pozwalające optymizmu
co się wykluwa dziś nie zepsuć

Czytany: 180 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: