Na szczycie rozkoszy




w miłosnym uścisku w rozkosznym szaleństwie 
oplatam swoje ciało na słodkim maleństwie 
czuję na plecach jak ślady zostawiasz pazurkami 
bezcenna pamiątka zostawiona twoimi rączkami 
tęskniłem tak bardzo czekałem cztery dekady 
by w aksamitny jedwab zanurzyć swej szpady 
całować twe dłonie ramiona i usta cudowne 
i tulić zachłannie jakież to doznania niewymowne 
usta pieszczą piersi uda ocierają się o uda 
czy jestem naprawdę w raju czy to sen ułuda 
ależ to prawda bo czuję skarbka gorąco 
pod pocałunkami i dotykiem wyginasz się omdlewająco 
wiem że to taka gra nasza miłosna 
kącikiem ust uśmiechasz się radosna 
i niech ta chwila w wieczność się rozciągnie 
kosztujmy swej miłości bo w niej są ognie 
które zmieniają zmysły nasze w obłęd uroczy 
na szczycie rozkoszy chcę patrzeć w twoje oczy


Oskar Wizard


Czytany: 2802 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: