Żaby ćwierkają ptaszki bzykają w upale






Słońce w kapeluszu a myśli wędrują
po nieboskłonie
żaby ćwierkają ptaszki bzykają
zaś namiętnie
ciepłego morza poobijane fale gną się
w pokłonie
sprzedawca lodów sam liże je
skrycie i chętnie

serce stopniało sam nie wiem
z upału czy zakochania
uczucia i emocje wsiąkły
w piasek zadeptany
przez naturystów
dorszowi co w rozkoszy
dziewczynę pożarł
główka się słania
jeszcze ciut cieplej
a w malignie zobaczę
na plaży cyklistów

gorąco... zegarki stanęły
a nawet wszystko
zamarło i stoi
zwłaszcza u mężczyzn
bo to bardziej leniwy
gatunek plażowy
modlę się przyjdź tu
niech cień Twój mnie
od słońca zasłoni
jeszcze chwila smażenia
i jak jaja na boczku
będę gotowy

od szalonego upału wszystko
co możliwe
już się poplątało
chrzanić Titanic niech na Bałtyk
góra lodowa wpłynie
z rezerwatu uwolnię kilku Indian
dla tańca deszczu
którego za mało
i serwis lodówek czyli Eskimosów
tylko niech gorąco to minie


Oskar Wizard


Czytany: 861 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: