Choć kroplę męskości




Przysiadł się do mnie
popatrzył w moje oczy
powiem że nieskromnie
pewnie chciał zauroczyć

podał mi lampkę wina
powiedział żem piękna
połknęłam jak to dziewczyna
potem byłam już miękka

plotłam co język niesie
pąsowa byłam od trunku
pogrążałam się w jego lesie
pokropiona winem bez frasunku

pochylam głowę nieostrożnie
piersią zdradzam mrowienie
przecież wygląda niegroźnie
palą się we mnie płomienie

powieki mam jakieś ciężkie
pełne żądz i zawiłości
przebudzenie kobiety bez męskie
pragnienia senne miłości.


Czytany: 370 razy

=>
Wierszy tego autora: