Ballada



/pierwszy obóz w Bieszczadach
śpiewy przy ognisku-lata 70-te/

Ona w dal ulatuje z rozmachem
i z wolna do ucha się skrada
upaja swojej melodii zapachem
swym urokiem nas bawi ballada...

Przychodzi gdy wieczór zapada
odchodzi gdy ranek już wstaje
przed snem nam bajkę opowiada
i zawsze z radością zostaje

A wonna jest wędrówką pachnąca
zwiewna jak chusteczka w dłoni
nigdy nie jest cicha i milcząca
bo echo jej śpiew zawsze goni

Wiatr gałązkami balladą kołysze
a gwiazdy w księżyca poświacie
wtórują głośno przerywając ciszę
śpiewają z nią stojąc na czacie.

Autorka L.Mróz-Cieślik


Czytany: 211 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: