Do domu jest po drodze.


Kiedy sposobiłem się na pokonanie Odry
nie przypuszczałem, że nigdy się nie wyleczę
nawet, gdy nie odwracałem się do tyłu
czułem miasto za plecami jego oddechem
tak jakby automatycznie wszystko o nim
zamieniało się w powabne metafory.

Pamiętam. Nasz samochód jechał do Paryża
zmęczeni współpasażerowie pytali:
Ile jeszcze do celu? Odpowiadałem,
„mamy jeszcze dwie godziny do Wejherowa”
Tyle razy łapałem się na tym, że
po drodze zawsze jest do domu i,
dzisiaj wiem, że na pewno się z tego nie wyleczę.
Więc, co może we mnie odczuwać jakiś czaruś
zauroczony darem poezji oskarża braci
o zdradę honoru w zamian za wizę.

Czytany: 232 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: