Do Tadeusza Estreichera
Nad Morskim Okiem! - jakże ci zazdroszczę,
ze tam stoicie w zimnie, ostrym wichrze,
w powietrzu świeżych barw - gdy ja tu poszczę
patrząc na kurhan w sinej mgle - za szyba.
I dnie przechodzą ciche - coraz cichsze,
chyba że myśl, jak wichr, przeleci nad sadybą,
napełni pokój szum - i naraz zgłuchnie -
a potem cisza znów - i pióro skrzypi
(gdyż niepoprawnie gęsim piszę piórem),
pap;er zaczernia się - rękopis puchnie...
Ty masz tam jasność Zórz! i skaty murem!!
Tu ledwo chmurki przemkną ubożuchnie
ponad bielański las ku Bronowicom...
Ty masz tam przestwór Słońc - i wiew ku licom
i patrzysz, jak tam śnieg się wgryza sznurem
w szczeliny, wręby skał w głazów ogromie. -
Ja tu nad moim schylony stolikiem,
ja mam tu także słońca promień w domie
na stół rzucony na sukno czerwone,
i błękit ciemny ten nad tym promykiem,
namalowany (metr cztery korony)...
A ty masz prawdziwy nad głową rzucony.
Patrz się! - nie będziesz widział tego potem!
Patrz się! - opowiesz mi to - za powrotem...



Czytany: 1635 razy

R E K L A M A

=>