=>

Pożegnanie




Odejdź wreszcie czerwcu zapłakany
już słońce nie patrzy w twoją stronę
zamiast różami codziennie mnie witać
ty tylko parasol podajesz jak dygnitarz

daremnie czekają me oczy słońca
niezmiennie pluszczesz kroplami trącasz
krople padają ja łkam im do taktu
byłam grzeczna więc tak mnie nie traktuj

wszystko już mokre od twego dżdżu
dłużej tak nie chcę będzie już bunt
weź ze sobą pogodę szarą i mglistą
ja już lipcowi chce rękę uścisnąć

rak już zagościł na moim niebie
myśli o czerwcu w pamięci grzebie
najwyższa pora gorące powitać lato
pożegnać wiosnę zimną i chlapowatą