Pożegnanie kosa




Otwieram okno i słyszę ciszę
dopiero po chwili sikorka kwili
smutne poranki bez kosa treli
jedynie wróbelek ciszę rozweseli
poranne koncerty czarnego śpiewaka
odłożone do wiosny bo zapomniał fraka
już moja orkiestra gdzieś odleciała
i całą młodzież w trasę zabrała
czarnego fraka z żółtym dzióbkiem
nie spotkam szybko za moim opłotkiem
i nie usłyszę koncertu wieczorem
z mym ulubionym kosa utworem
za rok powróci z wiosennym porankiem
i będzie słowikiem i polnym skowronkiem.

Czytany: 161 razy

=>
Wierszy tego autora: