=>

U krawca




Rok jak to rok
Cały rok coś szyje
Zaczyna dziarsko młody
Pełen werwy młodzieńczej urody
Co raz to nowy dzień wykrawa
Na mojej drodze go rozkłada
Mijają dni tygodnie trudna rada
Targować się z nim nie wypada
Wyjmuje z szuflady
Szarości i biele
Dni powszednie i niedziele
Wesołe smutne
W paski i w kwiatki
Karnawał i ostatki
Szyje kożuchy na uszy czapki
Gdy mu już zbrzydną
Śniegi i mrozy
Na stół wykłada
Atłasy gładkie
Jedwabie zwiewne i rzadkie
Promieniem wiosny szyje jak złotem
A każdy dzionek cennym klejnotem
A w kwiecie wieku gdy skwar dokucza
Warsztat pod gruszą rozkłada
Nabrał już wprawy
Szyje codzienność niby dla zabawy
Tu wstążka kokarda
Tu wcięcie i plisa
Na taki upał sukienka kusa
Gdy już dojrzały
Suknie ogrodom szyje
Fartuszki w owoce maluje
W jesieni życia
Więcej w nim złotych liści
I z każdym dniem się pieści
Wraz z wąsem siwym i siwa brodą
Jest krawców mistrzem
I szyje z mistrza swobodą
Suknie balowe i fraki
Bo roczek to krawiec nie byle jaki.