Płonne nadzieje




Jak mam żal opuścić
beznadzieją opętana
w czarnym kolorze nocy
moja przeszłość namalowana
czasem warto założyć
lekko przyciemnione okulary
nie każdy kto patrzy w moje oczy
jest wart prawdy bez miary
kołysząc myślami
tańczę rytmicznie
odgrażam się niebu
może to niegrzeczne
strzępy pamięci
łzami przemoczone
wszystkie moje dramaty
w grobie będą złożone
a obole na powiekach
opieczętują zapomnienie
młody świt się różowi
w kąt usuwa wszystkie cienie
żyje nadzieją chociaż płonna
bo życie potrafi zaskoczyć
zanim nadzieja skona
spojrzę głęboko w swoje oczy.

Czytany: 185 razy

=>
Wierszy tego autora: