Monolog starego profesora, którego nie chciala żona


Newtona dzieło kontynuuję.
Co ględzi stara? Że jak się czuję?
Że chcę rozbierać nadobne panie?
I oczywiście nic nie mam...dla nich?

Bo niedowidzę. Bryle zgubione.
Co jeszcze ględzi? że może skonam.
Jak dojrzę wszystkie te tu krągłości.
Że czas mi w trumnie złożyć swe kości...

Forsy nie dajesz przez lat piętnaście.
Ciągle cię nie ma . Dziś drzwiami trzaśniesz.
I pójdziesz naga między ludziska.
Myślisz, że z żalu coś w dołku ściska?

Zabierz biustonosz. Bo się zaziębisz.
Być może forsy już nie wydębisz
Ze mnie starego (haha) dzisiaj łamagi.

Kurna. Od rana.
Piecze mnie.



zgaga...

Czytany: 281 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: