Szarża ułańska


A kiedy wrzesień sygnałem trąbki
Wczesnym porankiem ze snu mnie zbudził
W ciepłym powietrzu fruwały bąki
Rozgłośnie brzęcząc widzę też ludzi
Wzdłuż muru koszar idą gromadą
Wozy i auta jadą i jadą

Dano mi owsa pojono wodą
Wyszczotkowany rżałem ochoczo
Czułem zew wojny może przygoda
Krew mi wzburzyła miałem mgłę w oczach
A tu uchodźcy wielką gromadą
Idą piechotą na wozach jadą

A kiedy w równym karnym szeregu
Za poprzednikiem swoim stąpałem
Nagle Historia nabrała biegu
Stalowe ptaki niebem śmigały
Wozy uchodźców poprzewracane
Deszczem pocisków sponiewierane

Głos trąbki wzywa mnie do ataku
W szarży ułańskiej już galopuję
Zielone łąki nie ma tu maków
Pagórków dolin prawie nie czuję
Krew tylko spływa na me kopyta
I trup ułana szarżę przywita

Czytany: 242 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: