Grypa, ach to ty




Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi
choć jej wcale nie proszono a tym bardziej gdy ktoś śpi
nachuchała zakaszlała i usiadła vis a vis
zakręciło mi się w głowie i ciśnienie mam haj fi

dni mijały coraz dłuższe coraz gorzej było u mnie
ciepły szlafrok żadne suknie z nosa zaczął płynąć strumień
w nocy prycham pościel zmieniam i zazdroszczę gdy ktoś śpi
ja jej nie chcę wręcz wyganiam- ona na to jestem twoja mówi mi

od gorąca płonie ciało niczym gorejący krzew
ból mnie ściska w całym ciele wyje niczym głodny lew
pot wycieram także z czoła wszędzie jego słony smak
proszę błagam mówię odejdź wszak nie można dręczyć tak

białych chustek już brakuje wycieńczenia mam oznaki
wnet użyję aspiryny przecież gość z niej byle jaki
w otwartym oknie ją postawię i na oścież otworzę drzwi
niech ją porwą wszyscy diabli i niech wrócą lepsze dni


TES

Czytany: 268 razy

=>
Wierszy tego autora: