Moje sanktuarium


Nie mogę doznać twej bliskości, krążąc jak wolny ptak po niebie,
wypijam kielich samotności, bo tam w przestrzeni nie ma ciebie.
Ciągle też znikam oraz wracam szukając ciała nadaremnie,
więc tylko w pustce się zatracam, a wszystko senne jest i zwiewne.

Wtedy znienacka, zjawiskowo, na pograniczu snu i jawy,
kiedy już czekam na zbudzenie, miłości grają nam organy.
Ty wtedy stajesz się wszechświatem, ja tobą jestem naznaczony,
wiosną, jesienią, zimą, latem i podążamy w nieskończoność.


Czytany: 285 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: