Małżeńskie igraszki


Ranek wstaje. Stara chrapie
A ja czekam. Może złapie
Mnie za szyję. Więc przycisnę
Zanim jeszcze się namyśli.

Widzę loki. I koszulę
Oddech słodki. Też już czuję.
Akcji nie ma. Tak się staram.
Chyba pójdę wnet zajarać.

Słyszę głosik. Wyrzuć śmieci
Ja zacząłem. Się podniecać
Zamknij okno. Bardzo wieje
Co to z rana już dziś chlejesz?

Piwa tobie. Ciągle mało
Ruchu by się. Też przydało.
Bo brzuszysko. Masz nadęte
Czekaj kopnę zaraz w piętę.

Na śniadanko. To poczekasz.
Możesz chlipnąć. Trochę mleka
Co lodówa. Też jest pusta?
Przestań bekać, wytrzyj usta.

I tak długo. Jazgotała
Że ochota przeszła cała...

Czytany: 521 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: