A może miłość?


Tak jak królewski
przygarbiony sługa
na pocieszenie śmierci
przed fosą i murem ognia

Obok skamieniałego psa
przed cmentarzem żydowskim
zarośnięte dla dekoracji z zielska
co nie pozwala zastygnąć kamieniom

Z historii poukładanych
w szpalty gazet
konstelacji niechcianych
planet

Rzeczywistość działa jak obłęd
błądzi jak nieżywy
rozczarowany odwet
z rozprawy na rozprawę

W pobliżu podnoszą kielich z winem
wierni, nie wiadomo jak wierni
(po tylu wojnach)
zmęczeni marszem i bezgłosem
czekają na ostatni wybuch ziemi

Czytany: 808 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: