W listopadzie
Ogrody spowite w zapach mokrej ziemi,
pod nogami chrzęści oszroniony dywan,
mchy obsiadły ciszą przydrożne kamienie,
noc pęcznieje w dobie, świty mgła okrywa.

Malarz wspomnień wzdycha czerwienią jarzębin,
białą korą brzozy wyznaczają drogi,
pośród rzędów sosen, w horyzontu głębi
klony wygaszają krwaworudy ogień.

Płatek śniegu usiadł na drzew niemym trwaniu,
wiatr w brzezinach szepcze pozłacaną mantrę,
chociaż rano znów się zimnym songiem zaniósł -
ciepło w twoich dłoniach i kwiatach chryzantem.

2.11.2012 r.

Czytany: 515 razy

R E K L A M A

=>