W gościnie na Kazimierzu


Przede mną stara komoda
Widać na niej zatrzymany czas
mści się wygodnie na murach
pewne jest to, że nikt tu nie umarł.

To jest Kraków, obok jest Kraków, ale
Stary Kazimierz i jego elewacje
stoją spokojnie bez pretensji.
Przecież mogło ich nie być wcale.

Około dziesięcioletni chłopcy
przeliczają ślady kul karabinów.
Ponad sześćdziesiąt lat po wojnie
nie mogą się doliczyć, z której
strony miasta strzelano więcej.

To jest Kraków, obok jest Kraków, ale
jak zawsze spokojny w dni festiwali też.
Wszystko jest na poważnie
tak jak kiedyś nikt nic nie może.
Komplet bez zmian w rękach Boga.

Czytany: 229 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: