pastelowo


od tygodnia szyby podźwiękują delikatnie,
a przydrożny kasztanowiec - rodzi pierwsze brązy.
zobacz, z pęknięć widać już główki. na ulicy tęczowo
od parasoli. kwitną kolorem w dłoniach przechodniów.



a pod nogami dojrzała zieleń, przetkana pastelami.
najwygodniej nam pod leszczyną. w koronie na dobre
rozsiadł się ażur z blasku. można go łowić gołym okiem.
ruda panna rzuca w nas miodowymi łupinkami.


zgarnijmy subtelne kolory, zapiszmy w sobie, niech trwają.
rozpalmy domowe ognisko - zapłonie barwą berberysów.
zima nas ominie, tylko skronie naznaczy białym.
dłonie klonów zasuszymy parami. już czas. preludium.


-A.G./24.08.11/

Czytany: 329 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: