Śmierć małpy


To było w cyrku jak we śnie,
pożar wzniecał się krok po kroku
odbiło się na mojej ostatniej woli
w porę nie zadbałem o legitymę.
Trzeba odjechać z tego przyczółku,
tylko jak odjechać.
Martwię się opustoszałym miejscem,
liny nad areną nikt nie widzi
słychać jeszcze muzykę
- grają Bacha w kompletnej ciszy
zachodzę w głowę,
szukam ostatniej wspólnej okolicy.
To dobrze mieć wspomnienia,
odpryski wiary na spotkanie,
na tamtym świecie mam nadzieję, że
będziesz moją jedyną małpą

Czytany: 241 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: