tętno


to są moje myśli, wyciągnięte z zakamarków
poustawiane przy ścianach, w starym domu.

tu jest wszystkiego dużo, okien, drzwi i kilka kominów,
nikt niczego nie pilnuje, taka oaza dla kota i ja. patrzę.

można bezpiecznie podsłuchiwać mury, oddzielać od siebie
tkanki, poukładanych warstw, historii tkanych cienką nicią.

i nawet, gdy od wielu lat, dzień trwa, całe dwadzieścia cztery
godziny nie odróżniają rytmu dnia, przez cały rok. jest jesień.

wnętrza wydzierżawionej młodości, wspomnienia bez opieki,
lichwiarskie warunki spłaty, ciało, krew i puls, i co jeszcze?

no właśnie. muszę powiedzieć, że śniła mi się moja mama.
i że się martwi. do dzisiaj nie rozumie, dlaczego w tym domu

został po niej tylko jej puls, i serce.

Czytany: 425 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: