Za jaką cenę?


Moje szlacheckie korzenie
mają w sobie zmartwienie.

Notarialne świadectwa i
odpowiedzi pra biedaka dziadka
o tym, w co wierzył i co uprawiał
nie potrafią już udawać.

Zamazał się wosk na pieczęciach,
obsuszone bruzdy na dłoniach
inaczej weszły w nowe stulecie.

Wielki urząd w kaplicy
- socjalny przymiotnik strachu.

Gdy mi się tylko powiedzie
przestanę się modlić.
Pośród przebierańców

każdy da się rozpoznać?
Tyle już za mną moich odcisków
nie da się ukryć koloru i
świadectwa
które czytają umarli.

Czytany: 487 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: