Skrwsn


Zdecydowanie nie miała szczęścia,
pomimo interpunkcji i rozwagi w myślnikach,
każdy krok 'ku' ciągnął się wielokropkami
w do 'nigdy'. I po co matka kazała się wyzbyć
wykrzykników? Głaskała po głowie śpiewając
a a a. Same samogłoski! Za miękkie, za dobre,
za wrażliwe nawet na tamte czasy.

Skończyła szkoły na e i pracowała w i.
Nauczyła się nawet paru cięższych spółgłosek
aby dogadać się z ludźmi. Tak poznała B, C i D.
Ale oni tylko wykrzykniki i spółgłoski
na niej pisali. Po krzyżyku na D, przetarła
ze zdumieniem oczy i pierwszy raz zasyczała:
- skrwsn!!!

Do życia potrzebne są jednak wszystkie litery.

-A.G./10.02.11/Paris

Czytany: 500 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: