Dumka


Za siódmym lasem, siódmym wzgórzem,
jeden, jedyny dla mnie dom,
pamiętam jeszcze to podwórze
a na nim rosły, stary dąb.

Dziś domu nie ma i nas nie ma
i tylko w środku gorzki żal,
że muszę nosić te wspomnienia,
choć czasem ciążą, niczym garb.

Pamiętam maj, gdy przytuleni,
podziwialiśmy biały bez,
i obietnice, nigdy, za nic,
nie opuścimy przecież się.

Wina nie moja i nie twoja,
nie nasze dzisiaj pocałunki,
te zapisane w debu słojach,
ostatnie słowa naszej dumki.

Kurz tej tęsknoty nie przykrywa
a deszcz to nie są szczęścia łzy.
Gdzieś w innym świecie teraz bywasz,
może tam rosną białe bzy?

-A.G./10.01.11/Paris

Czytany: 806 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: